Kolejne " obchody" kolejnej katastrofy...
Każda śmierć jest niewątpliwie szokiem i traumą dla krewnych i znajomych a im więcej ofiar tym silniej taka śmierć na nas oddziałowuje.
Niestety działa ona też pobudzająco na media,które szczególnie u nas "wyspecjalizowały" sie w wielodniowym(wielotygodniowym) celebrowaniu śmierci ofiar wypadków.
Przypomijmy wypadek w kopalni Halemba,wypadek lotniczy pod Smoleńskiem,teraz wypadek autobusu pod Berlinem.
Wypadki-natychmiast stają sie newsem nr 1,w telewizjach prezenterzy,jak podejrzewam,mają w szafkach żałobny zestaw i prezentują odpowiednio namaszczone miny(i wypowiedzi);poziom empatii oraz komentarzy jest wyjątkowo drażniący,w kółko te same pytania w stylu: a co Pan(Pani) czułą(jak się dowiedziała o wypadku),ilu jest rannych i co z nimi,prokuratury prowadzą śledztwo,politycy przybywają na miejsce i zapewniają o wszechstronnej pomocy!!!i tak w kółko bedzie do nastepnego wypadku!
A gdzieś w podświadomości wraca podejrzenie,że my Polacy nie w żelezie się kochamy(jak twierdził Sienkiewicz),a w żałobie na pokaz! Jacy to niby jesteśmy szlachetni i współczujący !