Wybory prezydenckie już za 5 dni i tradycyjnie zaczyna się powszechne narzekanie oraz wyrażanie obawy o frekwencję wyborczą.
Mnożą się też sondaże w tej materii i o ile jakieś 5-6 tygodni temu sondaże wskazywały na udział w wyborach około 60-65% populacji to obecnie udział ten zmniejszył sie do ledwo ponad 40% .
Media biją na alarm,politycy niby też się martwią ;kluczowym jednak słowem wydaje się być "niby się martwią".
Bo cóż zrobiono aby zwiększyć frekwencję?
Czy np PKW informuje w powszechnie dostępnych mediach iż wybory odbędą się pomiędzy 6.00 a 20.00 w dniu 20.06.2010(i ewentualnie w dniu 4.07.2010 ? - oczywiście nie !
Czy jakakolwiek partia,której kandydat startuje w wyborach przypomina o godzinach otwarcia lokali wyborczych,możliwoiściach i trybie głosowania poza miejscem zameldowania ? - oczywiście nie !
Czy np Kancelaria Prezydenta RP informuje o tymn obywateli? oczwiście nie !
Czy w szkołach-w klasach maturalnych - informuje się uczniów o wyborach,ich terminach,kandydatach itd? wątpię,prawdopodobnie nie !
Czy podjęto próbę wprowadzenia zasady ,iż wybory odbywają się w dwóch posobie nastepujacych dniach tj Niedziela i Poniedziałek ? oczywiście nie !
Czy uproszczono i upowszechniono dostęp do lokali wyborczych niepełnosprawnym?np w postaci podjazdów ? - oczywiście nie !
Czy wydrukowano alfabetem Braile karty wyborcze dla niewidomych?oczywiście nie !
Listę zaniechań- z lenistwa czy głupoty-można praktycznie mnożyć w nieskończoność ,ale nie o to chodzi ! Chodzi o to - w tym w wyborach prezydenckich- o wybór takiego człowieka(ludzi),którzy czynnie podejmą kroki aby opisaną sytuację wreszcie i raz na zawsze zmienić!
I chodzby dlatego trzeba wziąsć udział w wyborach! Tych za 5 dni i każdych następnych !